Sławomir Wojtkowski


filozof, etyk, strateg, badacz i wielbiciel reklam

Trzy freeboardy przed moim domem… w marcu 2011

Trzy freeboardy przed moim domem… w marcu 2011 r.

Marcowa odsłona mojego prawie domowego zestawu reklam zewnętrznych nie bardzo różni się od lutowej. Centrum handlowe KEN Center promuje wiosenne zakupy nie tylko zimą, ale także wiosną. Na marzec pozostał dokładnie ten sam plakat, który nie zdążył wyblaknąć, bo słońca w ostatnich tygodniach nie było zbyt wiele.

Trzy freeboardy przed moim domem… w lutym 2011

Trzy freeboardy przed moim domem w lutym 2011 r.

Powoli, ale jednak, nadchodzi wiosna. A że z daleka idzie, w przyrodzie jeszcze jej nie widać, ale na plakatach reklamowych już trochę tak. Zazieleniło się nieco w oglądanym przeze mnie prawie codziennie zestawie outdoorowym. Jedna z reklam prezentuje produkt, druga miejsce sprzedaży, a trzecia i to i to (2 w 1).

Trzy freeboardy przed moim domem… w styczniu 2011

Trzy freeboardy przed moim domem w styczniu 2011 r.

Interesujący zestaw. Mimo, że to styczeń 2011, czuć tu jeszcze powiew Świąt Bożego Narodzenia AD 2010. Coś nieruchawy ten nasz outdoor… Wprost życzenia składa ciągle KEN Center, lokalne ursynowskie centrum handlowe; do kupna aparatu fotograficznego w zestawie z torbą (w świątecznym prezencie?) namawiają w kampanii partnerskiej Nikon i jego dystrybutorzy ABfoto i Fotojoker; natomiast Palikotowi po tym świętym czasie wyrosły anielskie skrzydła. Mamy więc dwie reklamy komercyjne, a nawet wprost handlowe, i jedną polityczną.

Takiej reklamy Polska jeszcze nie miała

Takiej reklamy Polska jeszcze nie miała

Dziwne kolorowe stwory i biała kostka – tak w skrócie można określić główne elementy kampanii, która będzie promowała nasz kraj na jednych z największych i najważniejszych na świecie targach turystycznych w Berlinie. Czy to dobry pomysł na reklamę? Sławomir Wojtkowski, specjalista ds. reklamy z Warszawskiej Szkoły Reklamy, jest dość sceptycznie nastawiony do nowatorskich strategii promocyjnych.

Śmierć na sprzedaż

Śmierć na sprzedaż

To prawda znana od dawna. Jim Morisson, aby zwiększyć sprzedaż płyt grupy The Doors, zamierzał upozorować swoją śmierć. W prasie ukazało się kilka nekrologów, a zaraz po nich teksty podsumowujące i upamiętniające twórczość artysty. Gdy w 1970 r. świat po raz drugi obiegła wiadomość o śmierci Morissona – tym razem prawdziwa – wielu w newsa nie uwierzyło.


-->