Sławomir Wojtkowski


filozof, etyk, strateg, badacz i wielbiciel reklam

Ekscytujące reklamy na wakacje

Ciekawych reklam jest wokół nas w bród. Wśród nich całkiem sporo audiowizualnych, w których – ze względu na możliwość linearnej narracji, stopniowanie napięcia i oryginalne rozwiązania formalne – znajdujemy cieszące oko, ucho i intelekt (choć już nie zawsze zmysł estetyczny) połączenie odwagi, świeżości i humoru. W sam raz na wakacje, prawda?

Zapomnijmy choć na chwilę o poważnych tematach, reklamach sfery publicznej i problemach społecznych, także o racjonalnym i logicznym przekonywaniu. Postawmy na szaleństwo nieprzewidywalnego, spontaniczny naturalizm, luzacką niewymuszoność, gonitwę myśli, bzika tropikalnego, dojdźmy niemal do granic absurdu. A to wszystko nadal – w reklamie!

Reklama wody mineralnej Vytautas / wersja polska

Reklama wody mineralnej Vytautas / wersja międzynarodowa, anglojęzyczna

Znajdziecie w tym wpisie reklamy trzech różnych produktów: wody mineralnej Vytautas, kosmetyków Old Spice i preparatu specjalnego przeznaczenia Poo-Pourri. W sumie 17 spotów. Nie są absolutnymi nowościami, ale powstały stosunkowo niedawno. Co mają ze sobą wspólnego?

Po pierwsze – są bardzo śmieszne. Jasne, to zależy poniekąd od poczucia humoru oglądającego, ale z roześmianiem się, i to w głos, prawie nikt nie będzie miał tu kłopotu, kimkolwiek by nie był. Po drugie – ich narracja jest zaskakująca, często asocjacyjna (skojarzeniowa), budowana na zasadzie gonitwy myśli, czasami ma się wrażenie zaglądania do nie-całkiem-normalnej podświadomości. Po trzecie – zastosowano tu bardzo dynamiczny montaż, ostre cięcia potęgujące wrażenie, o którym właśnie wspomniałem. Po czwarte – reklamy te mówią o rzeczach, ba, nawet czasami pokazują rzeczy zazwyczaj przemilczane, których na co dzień się nie ogląda, których na co dzień nie omawia się publicznie, są one bowiem zbyt wstydliwe, intymne, choć ostatecznie błahe. Przy tym żaden ze spotów nie epatuje nagością i nie jest obsceniczny.

Po piąte – każda z tych reklam ma swojego bohatera-narratora; w reklamach Old Spice jest to amerykański aktor komediowy Terry Crews, w reklamach Poo-Pourri – szkocka studentka, aktorka-naturszczyk Bethany Woodruff, a reklamach wody Vytautas – genialny w swojej prostocie (i poniekąd prostactwie) anonimowy narrator, którego nie widzimy, niemniej ukazuje nam swoją zadziwiającą osobowość tembrem głosu, emocjonalnością wypowiedzi, silnym wschodnim (litewskim?) akcentem. Wszystkie te spoty zawdzięczają sukces w mniejszym stopniu ciekawym pomysłom i ich sprawnej realizacji, a w większym, decydującym – ich bohaterom, osobom (osobowościom!) w nich występującym.

Zestaw reklam różnych produktów Old Spice

Po szóste – każdy z przekazów ma olbrzymią rzeszę fanów, nie jestem odkrywcą tych reklam, a jedynie komentatorem. Po siódme – zapewne żadna z tych reklam nie powstałaby i nie ujrzała światła dziennego, gdyby nie rozwój internetu, gdyby nie YT, gdyby reklamodawcy i twórcy nie mogli liczyć na skuteczność viral marketingu (marketingu wirusowego). Ogromna popularność tych filmików wynika nie wcale z wysokich budżetów przeznaczonych na media, ale z operatywności i zaangażowania internautów (w tym czasami klientów) doceniających te spoty.

Po ósme – zadziwiająca dla przeciętnego odbiorcy reklam telewizyjnych może być długość omawianych spotów. Reklamy Vytautas i Poo-Pouri są długie, każda z nich trwa ponad 2 minuty. Czy ich twórcy nie boją się znudzenia widza? Słusznie – nie. Ich dzieła niemal wgniatają w fotel. Z kolei wiele reklam Old Spice to filmiki 15 sekundowe. Ponieważ jednak jest ich wiele i funkcjonują jako swoisty serial reklamowy z powtarzalnymi elementami – wydają się jednym długim, długaśnym filmem, szczególnie, jeśli ogląda się to wszystko w jednym ciągu. Czy nie nużącym? Bynajmniej. Przy tym wszystkim (po dziewiąte) wszystkie zebrane tu reklamy są na swój sposób mało estetyczne, brzydkie, właściwie kiczowate, a co najmniej “chropowate”.

Po dziesiąte wreszcie i ostatnie – reklamy te ukazują i obrazują jakiś nowy trend we współczesnej reklamie audiowizualnej, który trudno mi jeszcze nazwać, pewien odrealniony, miejscami wrzaskliwy styl, a miejscami skupiony klimat, ale też sposób podejścia do produktu i klienta, który nie jest ani oczywisty ani przewidywalny, a czasami wydaje się wręcz odrealniony… Ale – o dziwo! – działa.

Reklama preparatu Poo-Pourri / Girls Don’t Poop

Reklama preparatu Poo-Pourri / Second Hand Stink

Zapraszam do oglądania. Ci, którzy widzieli wcześniej jakieś z prezentowanych tu reklam wiedzą na pewno, że warto do nich wrócić i zachwycić się nimi jeszcze raz. Miłych wakacji!

[sw, lipiec 2014]

Komentarze:

Wypowiedz się


 

-->